Bezpieczeństwo produkcji, Pary i gazy, Rozwiązania dla przemysłu, Substancje ciekłe, Technika i przemysł, Utrzymanie ruchu

Bezpieczeństwo jest najważniejsze

Fot. freepik.com
Fot. freepik.com

W dzisiejszych czasach zagrożenie wybuchem w przemyśle chemicznym jest wysokie, wie o tym każdy, kto ma kontakt z tą branżą. Niebezpieczne substancje wymagające specjalnych procedur w kwestii zabezpieczania, przechowywania i transportu są codziennością, a historia pokazuje, jak tragiczne w skutkach potrafią być niedopatrzenia. Francuska firma Arkema jest tego najnowszym przykładem.

Gdy 3 grudnia 1984 roku w Polsce rozpoczął się strajk szkolny we Włoszczowie, a premierę miała „Tajemnica starego ogrodu”, w milionowym mieście Bhopal w środkowych Indiach miała miejsce jedna z najtragiczniejszych katastrof przemysłowych XX wieku. Prawie 4 tysiące ludzi poniosło śmierć w wyniku eksplozji, a kolejnych 10 tysięcy zmarło w ciągu 3 lat po wypadku, w wyniku zatrucia izocyjanianem metylu.

Tragedie sprzed lat

Do tragicznego wydarzenia w fabryce pestycydów doszło z powodu zaniedbania i skrajnych oszczędności. Właściciele fabryki, Union Carbide, za nic mieli prośby radnych Bhopal, którzy wnosili o nieotwieranie fabryki na terenie zatłoczonej metropolii. To jednak wymagałoby od UC pokrycia dodatkowych kosztów dowozu pracowników. Ostatecznie zdecydowano o budowie fabryki na obszarze miasta.

Zarządcy UC postanowili zaoszczędzić także na produkcji. Część firm zajmująca się wytwarzaniem pestycydów, w tym Union Carbide, aby obniżyć swoje koszty, rozpoczęła produkcję z wykorzystaniem bardzo groźnej dla zdrowia substancji. Karbaryl, pestycyd, którego wytwarzaniem zajmowała się firma, do 1979 roku produkowany był bez użycia izocyjanianów, jednak odkrycie nowej metody produkcji miało znacznie zwiększyć zyski firm. Szybko okazało się, że zapotrzebowanie na rynku pestycydów jest dużo niższe, niż początkowo zakładano. Spowodowało to, że na terenie fabryki zalegały bardzo duże ilości niewykorzystanych substancji.

To nie jedyne oszczędności ze strony firmy. Standardy bezpieczeństwa utrzymywane przez właścicieli były na zatrważająco niskim poziomie, równie niskim jak warunki zatrudnionych tam robotników.

Do eksplozji doszło w godzinach nocnych, kiedy to z nieszczelnej instalacji do zbiornika z izocyjanianem metylu przedostała się woda. Jak się później okazało, takie nieszczelności były na porządku dziennym, a szczelin powodujących mniejsze wycieki nie łatano na bieżąco. Woda uruchomiła reakcję chemiczną, która doprowadziła do wzrostu temperatury oraz ciśnienia w zbiorniku, a ostatecznie do jego rozerwania. Do powietrza przedostały się ogromne ilości trującego gazu, który będąc cięższym od powietrza, szybko przemieścił się po podłożu w sąsiadujące z fabryką rejony miasta.

W przeciągu 3 lat od katastrofy 14 tysięcy osób poniosło śmierć, a ponad pół miliona zostało poszkodowanych. Mimo to Union Carbide wygrał sprawę w sądzie, a sama katastrofa została zakwalifikowana jako sabotaż. Firma do dziś funkcjonuje na rynku chemicznym.

Innym przykładem może być katastrofa chemiczna z 1976 roku, do której doszło we włoskiej fabryce w Seveso, w okolicach Mediolanu. Ta tragedia, podobnie jak wcześniej wspomniana w Bhopal, miała bezpośredni wpływ na regulacje prawne dotyczące bezpieczeństwa przemysłowego w postaci dyrektywy unijnej. Eksplozja miała miejsce w fabryce należącej do koncernu ICMESA (Industrie Chimiche Meda Societa Azionaria). Jednym z podstawowych produktów fabryki był 2,4,5-trichlorofenol, używany w produkcji mydeł, kosmetyków i szamponów.

Do wybuchu doszło 10 lipca 1976 roku. Początkowo nie zdawano sobie sprawy z jego szkodliwości, ze względu na brak wiedzy na temat tego, jakie substancje znajdują się w chmurze dymu stworzonej przez eksplozję. Władze jedynie zaleciły mieszkańcom, by nie spożywali warzyw i owoców z własnych ogródków.

W międzyczasie firma matka – grupa Rauvidon – rozpoczęła badania zawartości chmury powstałej w wyniku wybuchu, a już 15 lipca odkryta została obecność silnie toksycznej 2,3,7,8-tetrachlorodibenzodioksyny (TCDD), skutku ubocznego produkcji trichlorofenolu. Substancja ta jest nie tylko silnie toksyczna, wywołujące bowiem tak zwany trądzik chlorowy, ale także silnie kancerogenna oraz ma negatywny wpływ na płodność i rozwój płodu.

Największe katastrofy przemysłowe w dziejach świata

Firma podała informację o tym dopiero 20 lipca, 6 dni po tym, jak poszkodowani zaczęli zgłaszać się do szpitali, w których lekarze nie byli w stanie udzielić im pomocy, nie wiedząc, co jest przyczyną problemów.

Trudności w komunikacji między służbami ratowniczymi, firmą a lokalną administracją doprowadziły do tego, że dopiero 24 lipca (czyli aż 14 dni po eksplozji!) dokonano masowej ewakuacji ludności z terenów ogarniętych skażeniem. Łącznie ewakuowano około 37 tysięcy osób.

Już w kilka dni po katastrofie można było zobaczyć jej pierwsze skutki, mianowicie masowo umierające zwierzęta hodowlane, głównie króliki czy drób. W ciągu całej operacji ewakuacyjnej ubito 80 tysięcy zwierząt, które mogły być zanieczyszczone przez TCDD. Ta substancja bardzo skutecznie rozprzestrzenia się wzdłuż łańcucha pokarmowego, dlatego ubój był skutkiem działań prewencyjnych.

Choć stężenie na terenie objętym kwarantanną nie było bezpośrednio zagrażające dla życia ludzkiego, mogło spowodować stałe problemy zdrowotne mieszkańców objętych skażeniem.

Wydarzenie to było prawdziwym świadectwem szkodliwości TCDD, której wcześniej nie znano zbyt dobrze. Nie było na przykład wiadomym, że substancja ta ma bardzo agresywny wpływ na płodność, szczególnie w przypadku mężczyzn. W małym stężeniu zmniejsza ona szanse na posiadanie syna (plemniki XY bywają słabsze niż żeńskie XX), a w większym może doprowadzić do trwałej bezpłodności.

Do dziś katastrofa w Seveso służy jako podstawa badań na temat działania trójchlorofenolu, ale przede wszystkim katastrofa ta wywołała zainteresowanie środowisk politycznych i społecznych problemem bezpieczeństwa funkcjonowania instalacji wykorzystujących w swojej produkcji substancje chemiczne.

Opisane tragedie spowodowały podniesienie standardów BHP na całym świecie. Jednak wiele międzynarodowych firm chemicznych, jak Arkema, podjęło walkę ze zmianami, lobbując w amerykańskim senacie przeciwko zaostrzeniu przepisów.

Jak to wygląda dziś

Oszczędności, brak wyobraźni i niedbałość idą krok w krok z katastrofą. Tak właśnie stało się w Crosby, małym mieście leżącym 20 kilometrów na północny wschód od stolicy Texasu, Houston. Znajdująca się tam fabryka nadtlenków organicznych należąca do Arkemy stała na drodze powodzi będącej następstwem huraganu Harvey, który trwał od 17 sierpnia do 1 września 2017 r.

Zapowiedziane przez władze opady, mające przekroczyć 130 centymetrów, spowodowały zalanie kompleksu chemicznego. 29 sierpnia podjęto decyzję o ewakuacji mieszkańców zlokalizowanych w promieniu 12,5 kilometra od fabryki. Wynikało to z zaleceń samej Arkemy, która w tym czasie przenosiła zbiorniki z niebezpiecznymi substancjami do dziewięciu specjalnych kontenerów wyposażonych w systemy chłodzenia napędzane benzynowymi generatorami.

Chłodzenie nadtlenków organicznych jest kluczowe dla ich bezpiecznego przechowywania. Firma zaznaczyła, że podejmowane przez nią kroki są wystarczające dla zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom. Postanowiła także ewakuować swoich pracowników. Nie uważano, że istnieje faktyczne ryzyko eksplozji. Niestety bardzo szybko okazało się, że improwizowane zabezpieczenia nie były wystarczające.

Generatory napędzające systemy chłodzące zostały zalane i przestały działać. Jednocześnie w wyniku ich zalania doszło do spięcia elektrycznego, które skutkowało pożarem. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się w całym obiekcie, znajdując dostęp do wcześniej przeniesionych zbiorników. Firma poinformowała władze i media o nieubłaganie zbliżającej się eksplozji.

Do pierwszej z nich doszło w czwartek 31 sierpnia. Jeden z dziewięciu zbiorników na terenie obiektu wybuchł, wyrzucając w niebo ogromną, czarną chmurę dymu. Zdarzenie spowodowane było niestabilną naturą nadtlenków, które z powodu zbyt wysokiej temperatury zaczęły się rozkładać, generując ogromne ilości ciepła i wysokie ciśnienie. Tylko dzięki szybkiej reakcji władz miasta obyło się bez poszkodowanych. Wszyscy mieszkańcy, którzy do tej pory nie byli ewakuowani z powodu huraganu, zostali umieszczeni w tymczasowych ośrodkach powodziowych. Wieczorem tego samego dnia doszło do drugiej, mniejszej eksplozji. Z pozostałych siedmiu kontenerów sześć nie zostało objętych ogniem.

3 września wybuchł trzeci zbiornik. Była to największa z dotychczasowych eksplozji. Ze względu na rozmiar tego wybuchu władze wespół z Arkemą podjęły decyzję o kontrolowanym spaleniu pozostałych zbiorników, w celu uniknięcia kolejnych eksplozji. Plan został wdrożony w życie jeszcze tego samego dnia. Potężne słupy dymu były widoczne z odległości nawet 15 kilometrów. Gdy następnego dnia zdjęto z Crosby strefę ewakuacyjną i ludzie mogli rozpocząć powroty do domów, wszystko zdawało się w najlepszym, na ile to możliwe po uderzeniu huraganu, porządku. Szybko okazało się jednak, że dla mieszkańców nie był to jeszcze koniec problemów.

Arkema w trakcie usuwania pozostałych kontenerów korzystała z pomocy miejscowych ratowników chemicznych, straży pożarnej oraz policji. Siedmioro z biorących udział w akcji pracowników wymagało opieki medycznej lub przewiezienia do szpitala. Bezpośrednim powodem miał być drażniący dla płuc dym.

Arkema odmówiła udzielenia informacji o tym, jakie substancje były wykorzystywane w produkcji. Równocześnie nie dostarczyła dokładnej mapy obiektu. Firma zasłaniała się dobrem sprawy, mówiąc, że dostęp do tych informacji mógłby stwarzać ryzyko terrorystyczne. Zleciła ona badania jakości powietrza Bureau Veritas, francuskiej firmie działającej w branży kontroli higieny pracy i analizy powietrza. Wyniki badania wskazywały na brak jakichkolwiek niebezpiecznych czy toksycznych substancji w powietrzu. Okazało się to jednak nieprawdą. Mieszkańcy Crosby, którzy powrócili do domów, zgłaszali obecność cuchnącej, czarnej sadzy zaczynającej się pojawiać na terenie miasta. Skarżyli się także na ciężkie do oddychania, podrażniające gardło i płuca powietrze. Sprawą zainteresowała się stanowa Agencja Ochrony Środowiska, która pobrała próbki wody i powietrza z okolicznych terenów.

Po kilku dniach poszkodowani ratownicy wytoczyli Arkemie proces. Jako powód zostało podane zaniedbanie standardów bezpieczeństwa, do którego dopuściła się firma, oraz utrudnioną współpracę ze służbami w trakcie zabezpieczania terenu. Liczba oskarżycieli stopniowo się powiększała o kolejnych mieszkańców miasta. Jednym z nich została nawet czteroletnia dziewczynka. Oskarżenie złożyło także całe hrabstwo Harris. Rozszerzona została również lista oskarżonych, do której dołączyła firma Bureau Veritas. Osobne śledztwo rozpoczęło federalne Biuro Bezpieczeństwa Chemicznego, przy współpracy ze stanową Agencją Ochrony Środowiska, które potwierdziło obecność niebezpiecznych substancji w wodzie.

Historia Arkemy pokazuje dobitnie, że potrzebne są solidne i nowoczesne zabezpieczenia kryzysowe w przemyśle. Eksplozje przemysłowe w krajach rozwijających się to niemal codzienność, ale nie oznacza to, że w granicach pierwszego świata ten problem nie występuje. Niestety, bardzo często chęć osiągnięcia zysków i przesadne oszczędności zbierają swoje tragiczne żniwo pośród robotników i mieszkańców terenów fabrycznych. Bezpieczeństwo zawsze powinno być stawiane na pierwszym miejscu przez wszystkich związanych z produkcją, od zarządu firmy po personel działający na pierwszym froncie.

Wacław Smardzewski, GRUPA WOLFF

Wacław Smardzewski, ATEX Wolff i Wspólnicy (GRUPA WOLFF)
Kierownik Działu ds. Bezpieczeństwa Wybuchowego

Dyrektywa Seveso, uchwalona przez Komisję Europejską dnia 24 czerwca 1982 roku, była odpowiedzią na wzrastające zagrożenie wybuchem na terenach przemysłowych. Ta dyrektywa wprowadzała szereg zadań nie tylko dla właścicieli zakładów, ale i rządów, celem zwiększenia bezpieczeństwa. Dzięki jej implementacji przez władze europejskie możliwe było wdrożenie kontroli i jednolitego systemu zabezpieczeń na terenie Europy.

Prawie piętnaście lat później została ona przez Unię Europejską znowelizowana, w formie Seveso II. Zmiana ta wprowadziła nie tylko ulepszoną metodykę przeciwdziałania katastrofom przemysłowym, ale także system klasyfikacji niebezpiecznych substancji, który miał zastąpić wcześniej funkcjonującą listę. Dodatkowo wprowadzała ona także klasyfikacje obiektów w związku z zagrożeniem wybuchowym. Najważniejszą jednak rzeczą wdrożoną przez dyrektywę Seveso II był podział i kategoryzacja zakładów zajmujących się materiałami niebezpiecznymi na dwie grupy.

System ten funkcjonował do 2012 roku, kiedy to wprowadzona została trzecia dyrektywa Seveso. Jej głównym celem było podniesienie poziomu ochrony przed wypadkami w sektorze gospodarującym substancjami niebezpiecznymi. Ponadto nowa dyrektywa wprowadziła zmiany w klasyfikacji substancji niebezpiecznych, które są spójne z obecnie obowiązującym na terenie Unii Europejskiej Globalnym Zharmonizowanym Systemem Klasyfikacji i Oznakowania Chemikaliów (CLP).

Seveso III zmienia nie tylko sposób klasyfikacji mieszanin i substancji chemicznych, ale również m.in. poszerza listę substancji o dodatkowe 14 pozycji oraz uzupełnia pozycję „produkty ropopochodne” o „ciężki olej opałowy”. W przypadku substancji, które pokrywają się w obydwu wykazach, wartości progowe zostały niezmienione.

Wykaz substancji decydujących o uznaniu zakładu za niebezpieczny wraz z wartościami progowymi został zamieszczony w Rozporządzeniu Ministra Rozwoju z dnia 29 stycznia 2016 roku (Dz. U. z 2016 r. poz. 138).

Istotną zmianą wniesioną przez dyrektywę Seveso III jest obowiązek nakładany na każde z państw członkowskich dotyczący planowania regularnych kontroli zakładów, w których istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia awarii przemysłowej. Jeśli zakład przemysłowy został zakwalifikowany do zakładów o dużym ryzyku wystąpienia awarii, rutynowa kontrola powinna odbywać się przynajmniej raz w roku. Jeśli natomiast zakład uznany został za jednostkę o zwiększonym ryzyku awarii przemysłowej, kontrole muszą odbywać się nie rzadziej niż co 3 lata.

Należy tutaj również wspomnieć, że zapisy zawarte we wcześniejszej wersji Ustawy z 27 kwietnia 2001 roku Prawo ochrony środowiska (artykuł 269) nakładały na organ odpowiedzialny za kontrolę zakładów o wysokim i podwyższonym ryzyku obowiązek kontroli w odstępach najwyżej rocznych. Oznacza to, że w odniesieniu do zakładów o podwyższonym ryzyku były one bardziej restrykcyjne niż te płynące z dyrektywy Seveso III.

EXPRESS
Portal i czasopismo dla menadżerów i inżynierów branży przemysłowej. Znajdziesz nas w wybranych salonach Empik w całej Polsce: www.ex-p.eu/empik